Obserwatorzy

piątek, 21 sierpnia 2015

Babski problem: mam za dużo kosmetyków!

Mam wrażenie, że każda z nas ma swoje obsesje. Jedne z nas mają ciuchy, inne buty a jeszcze inne - w tym ja - kosmetyki. Kosmetyki są jedną z tych rzeczy, na które nie potrzeba (w niektórych przypadkach) zbyt dużej kwoty pieniędzy. Taki, ot, drobiazg na poprawę humoru, bo w końcu te kilkanaście złotych nas nie zrujnuje.



Mam za dużo kosmetyków!

Rzeczywistość dosięga mnie, nie gdy stoję przy sklepowej półce, ale gdy otwieram moje szufladki z kolorówką. Pomijając fakt, że ich zawartość powinna być o wiele lepiej zorganizowana, czasami czuję lekką panikę jak to widzę. Bez żartów, mam jakieś 6 palet z cieniami do powiek, z czego używam stale może 2-3. Reszta po prostu leży i czeka na swój szczególny czas. Nawet nie chcę zaczynać tematu pudrów, róży i bronzerów. Doskonale wiem, że nie zużyję tych produktów. Nie ma najmniejszych szans na to, musiałabym codziennie męczyć ten sam kolor różu i ten sam puder, a po pół roku i tak byłabym w połowie opakowania. A co jest najzabawniejsze? Ciągle mi mało.



Największy problem.


Z czym mam największy problem? Jeśli jesteście tu jakiś czas, to wiecie doskonale, że jestem uzależniona od produktów do ust. Kupuje ich ogromne ilości, bo uwielbiam próbować nowe rzeczy. A co jest najlepsze? Często chodzę tylko z pomadką ochronną na ustach bo nie mam ochoty nakładać na nie żadnego koloru. Seems legit, right? ;)

Przysięgam wam, gdybym miała zliczyć wszystkie szminki, błyszczyki, konturówki i balsamy do ust sądzę że ich ilość przewyższyłaby liczbę populacji Monako - a wtedy już nie możesz zaprzeczyć, że masz problem. 




Czemu nie mogę się powstrzymać?

Ciężko określić, co kieruje człowiekiem, gdy widzi nowy produkt i czuje, że musi go mieć. Widząc fajne ciuchy w sklepach wszystko jest w moich oczach za drogie, ale gdy zobaczę jakiś piękny nowy bronzer to biegnę i wiem, że muszę go mieć.

Jednak wszyscy - najbardziej mój portfel - ucieszą się wiedząc, że przechodzę na kosmetyczny detox. To znaczy detox od zakupów, nie od używania. Plan jest taki, żeby cały wrzesień nie kupić żadnego kosmetyku. Hah, zobaczymy jak to się skończy ;)

Też macie takie problemy?
Co jest Waszą obsesją? :D

12 komentarzy:

  1. Życzę wytrwałości, mi udało się powstrzymać zakupowe zapędy, mam nadzieję, że i Tobie się uda.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam ten sam problem. :D Dlatego życzę powodzenia, bo ciężko jest się przemóc przed zakupoholizmem. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba większość Kobiet boryka się z tym problemem - mamy za dużo kosmetyków :p Myślę,że zawsze tak będzie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja tez mam obsesję na punkcie kosmetyków no i ciuchów;p śmieje się,że u mnie to jest lumpeks i drogeria w domu haha:D
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  5. ojj znam to. co do szminek, mam bardzo podobnie. kupuję, bo je uwielbiam, ale używam bardzo sporadycznie. najczęściej nie mam czasu przed wyjściem się którąś pomalować, albo zwyczajnie nie mam ochoty się bawić w malowanie ust. inną i chyba większą moją obsesją są też cienie do powiek, ale je z kolei używam regularnie :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Też mam taki problem, na co dzień rzadko kiedy używam szminki, a mam ich kilka w różnych odcieniach :). W dodatku jak tylko wejdę do jakiejś drogerii to jestem w stanie kupić nową, podobnie mam też z cieniami do oczu ;/.
    Zapraszam :*
    http://www.whatkingalikes.pl/

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja uwielbiam kupować lakiery do paznokci :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Też mam dość dużo kosmetyków, zwłaszcza do włosów, ale zużywam je systematycznie, więc nie nazywam tego problemem :P

    OdpowiedzUsuń
  9. ja muszę zrobić porządki wśród mazideł..

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam podobnie, zazwyczaj leczę szminkach swoją frustracje, kiedy nie moge znaleźć np żadnych spodni.. :/

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam podobnie mam pełno kolorówki i co pojde na zakupy znosze nowa zamiast kupic ubrania :( :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za każdy komentarz, daje mi to ogromną motywację :)
Jeśli zaobserwujesz, daj znać w komentarzu a chętnie Cie odwiedzę :)