Hej dziewczyny :)
Jak już wczoraj Wam obiecałam, mam dla Was dzisiaj Haul z Francji. Mój wyjazd tam był dość spontaniczny, ale nie żałowałam sobie na zakupach. Wiedziałam że potrzebuję dobrego kremu do twarzy na lato i wróciłam z nim, oraz i 'kilkoma' innymi rzeczami :)
Jak już wczoraj Wam obiecałam, mam dla Was dzisiaj Haul z Francji. Mój wyjazd tam był dość spontaniczny, ale nie żałowałam sobie na zakupach. Wiedziałam że potrzebuję dobrego kremu do twarzy na lato i wróciłam z nim, oraz i 'kilkoma' innymi rzeczami :)
Zacznijmy może od aptecznych produktów. Udało mi się znaleźć dwa zestawy miniaturek od firm Caudalie oraz Nuxe. Nie myślałam długo nad ich zakupem. W zestawach są:
- Od Caudalie: Mleczko do demakijażu (30ml), Nawilżający krem-sorbet do twarzy (10ml), Olejek (15ml), żel pod prysznic (30ml)
- Od Nuxe: Olejek pod prysznic (30ml), Woda micelarna (35ml), Olejek Prodigieuse (10ml), Perfum Prodigieux (1,2ml), Creme Prodigieuse (15ml), Mleczko do ciała (30ml)

- Od Caudalie: Mleczko do demakijażu (30ml), Nawilżający krem-sorbet do twarzy (10ml), Olejek (15ml), żel pod prysznic (30ml)
- Od Nuxe: Olejek pod prysznic (30ml), Woda micelarna (35ml), Olejek Prodigieuse (10ml), Perfum Prodigieux (1,2ml), Creme Prodigieuse (15ml), Mleczko do ciała (30ml)
Do tych zestawów wybrałam jeszcze Reve de Miel, które lekko zmieszałam z błotem w recenzji, JEDNAK otworzyłam w aptece opakowanie (wiem, że nie powinnam) i poczułam konsystencję i była ona zupełnie inna od mojego poprzedniego słoiczka, więc wzięłam go ze sobą (i póki co spisuje się świetnie).
Do ust wybrałam również pomadkę Uriage oraz Avene.
Z firmy La Roche Posay trafił do mnie krem Effeclar Mat, nie słyszałam nic o nim i jestem ciekawa co z tego wyjdzie. Dodatkowo wybrałam matujący krem z Vichy z ochroną 30SPF, o którym naczytałam się sporo i stwierdziłam że warto wypróbować. Musiałam też kupić mini micel z Biodermy ponieważ nie wzięłam nic do demakijażu (wtedy jeszcze nie miałam zestawów miniaturek opisanych wyżej).
Jednym z punktem które w Paryżu musiałam odwiedzić była Sephora. Jeszcze nigdy nie widziałam tyle dobroci w jednym miejscu, nawet mój towarzysz był oszołomiony rozmiarami tej Sephory. Przy wejściu ledwo było widać końca sklepu - Genialnie. Bardzo chciałam kupić sobie bronzer w kremie od Chanel, ale nie było go nawet w szafie Chanel więc nie wiem co jest grane...:/ W zastępstwie wyszukałam cudny bronzer Marc Jacobs w odcieniu 102 Tantric.
Patrzyłam również na produkty Nars, ale przyznam szczerze, że wszystko ma shimmer albo brokat, widziałam tylko dwa matowe róże do policzków i to nie w moich kolorach... Too Faced ma fajne produkty więc zdecydowałam się na zestaw miniaturek. W moje ręce wpadł mini bronzer Chocolate Solei, mini Better Than Sex mascara, Shadow Insurance, oraz szminka. Punktem kulminacyjnym z Sephory jest Opium Black, które było prezentem od mojego najlepszego towarzysza wyprawy :) Nawet nie wiecie jak się cieszę na ten zapach, jestem wielką fanką oryginalnego Opium a teraz także i Opium Black.
Dostałam jeszcze próbkę samoopalacza z Clarins, którego z chęcią wypróbuję :)
To by było tyle jeśli chodzi o Francuskie zakupy :) Wiem, że przywiozłam sporo nowości i będę miała ogromną frajdę w ich testowaniu :) Na dniach mam dla Was kolejny Haul, tym razem z DM'u, który odwiedziłam w drodze powrotnej z Francji :)
Co sądzicie o moich nowościach? Używałyście, jakiegoś z tych produktów? :)







